Jeszcze mało tego jak gadamy o nim to rozmawia ze mną z taki współczuciem , a ja nienawidzę współczucia dla mnie :
JEST JAK JEST ! DAM RADĘ CHOĆBY BOLAŁO JAK CIUL ! NIE POTRZEBUJE WSPÓŁCZUCIA BO NIC POWAŻNEGO MI SIĘ NIE DZIEJE !
Ale ona i tak stwierdzi ,że nie może patrzeć jak cierpię , boże problemy nastolatek . Zakochałam się on nie zwraca na mnie uwagi (znaczy coś tam się patrzy ,ale bez słowa nadal ) POTWORNE WRĘCZ . Nie mogę normalnie , ona nie ogarnia ,że ja nie jestem jak te wszystkie biedne nastolateczki , które umierają bo ktoś ich nie chce albo olewa , mam to gdzieś jakby chciał to by się starał ,żadnego ale .. Trudno przecież od tego nie umrę !
Wcześniej wyznawałam zasadę :
*czasem po prostu trzeba zacisnąć zęby i iść do przodu nie dając innym tej pieprzonej satysfakcji , że nie dasz rady.
*Co Cię zrani dzisiaj, uczyni Cię silniejszym jutro.
A szczególnie to :
*Wiedziałam tylko, że muszę żyć dalej, muszę być silna i muszę się uśmiechać, bo nikogo nie obchodzi że posypał mi się świat.
Póki nie poznałam jej nie ufałam nikomu . Nadal nie potrafię ufać ludziom ...Kilka zdarzeń na to wpłynęło ,ale nie chce tego wspominać .

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz